Przylądek Igielny – w stronę najdalszego punktu Afryki

Na wycieczkę na Przylądek Igielny wybraliśmy się z samego rana malowniczą trasą Clarense Drive (R44), która jest pełna zakrętów i zachwycających widoków. Przy drodze co jakiś czas mijaliśmy punkty widokowe. Ze względu na słabą widoczność spowodowaną dość ostrymi zakrętami, zatrzymaliśmy się tylko na niektórych. Punkty znajdują się przeważnie po zewnętrznej stronie drogi, czyli łatwiejszy zjazd mają osoby jadące w stronę Kapsztadu. Choć Przylądek Igielny był naszym głównym celem, po drodze odwiedziliśmy również Rooi-Els, Betty’s Bay i Hermanus.

Wzdłuż wybrzeża drogą 44

Rooi-Els to urocze miasteczko, które odwiedzić polecili nam nasi gospodarze. Jest o wiele mniej komercyjne niż Hermanus, a posiada równie piękne widoki. W miasteczku można spotkać pawiany – w moim przypadku było to jedno z pierwszych spotkań z tymi zwierzętami, więc nie mogłam się na nie napatrzyć. Fakt, że były na wyciągnięcie ręki, nie bały się ludzi i z zainteresowaniem patrzyły jak robię im zdjęcia powodował, że jeszcze mocniej pragnęłam dłużej z nimi pobyć 🙂 Nie rozumiałam wtedy jeszcze, dlaczego Radek od razu w pośpiechu zamykał okna i ostrzegał mnie, że to niebezpieczne zwierzęta. Jak takie słodziaki mogą być niebezpieczne?! Dopiero miesiąc później zrozumiałam, że mój mąż miał dużo racji 😛 Ale o tym w innym poście…

Betty’s Bay to malownicze nadmorskie miasteczko położone w dolinie między górami Kogelberg i oceanem Atlantyckim. Leży na terenie rezerwatu Kogelberg, zwanego Przylądkowym Królestwem Florystycznym (ang. Cape Floral Kingdom). Ze względu na wyjątkowe okazy małych krzaków, zwanych tutaj fynbos (które są w 75% endemiczne) i niezwykłą biosferę zostało wpisane na listę UNESCO.

Choć Betty’s Bay samo w sobie jest już ładne, my przyjechaliśmy tutaj ze względu na pingwiny. Jest to zarówno tańsze jak i mniej komercyjne miejsce niż Boulders Beach. Wstęp kosztuje 10 randów (można płacić tylko gotówką). Kasa biletowa jest otwarta codziennie od 7.30 do 16.30 (cały teren otwarty jest do 17). Na miejscu znajduje się duży parking i restauracja. Pingwiny można obserwować z drewnianego chodnika. W tej kolonii jest ich zdecydowanie mniej niż w Boulders Beach, ale nadal wystarczająco dużo, aby nacieszyć oko 🙂 . O rezerwacie Kogelberg powstanie odrębny wpis.

Hermanus to miasto znane przede wszystkim z zimowo-wiosennych wizyt wielorybów. Przez nas (podczas tej wycieczki) trochę niedocenione, bo podjechawszy na jeden punkt widokowy, stwierdziliśmy że ładniej było w Rooi-Els, po czym pojechaliśmy dalej. Do Hermanusa powróciliśmy jeszcze dwa razy – w obu przypadkach przekonaliśmy się jak bardzo pierwsze wrażenie bywa czasem mylące. Także, o Hermanusie również powstanie odrębny wpis 🙂

Agulhas National Park – Przylądek Igielny

Przylądek Igielny (ang. Cape Agulhas) to najbardziej wysunięty na południe punkt RPA. Miejsce, w którym przebiega umowna granica dwóch oceanów: Indyjskiego i Atlantyckiego.

Na miejscu znajduje się otwarta dla zwiedzających (wciąż działająca) latarnia morska, oraz dobrze utrzymana ścieżka spacerowa. Deptak prowadzi do pomnika upamiętniającego umowne miejsce styku chłodnego oceanu Atlantyckiego, z nieco cieplejszym oceanem Indyjskim. Pomnik sam w sobie jest (naszym zdaniem) mało ciekawy, jednakże ze względu na jego budowę, można się na niego łatwo wspiąć i zrobić ciekawe zdjęcia. Kreatywność ludzi nie zna tutaj granic 🙂 Nieopodal pomnika znajduje się również rzeźba przedstawiająca topografię całej Afryki. Rzeźba jest płaska i dobrze uwidacznia różnicę w ukształtowaniu terenu RPA. Nie jest odgrodzona, więc po niej również można swobodnie chodzić.

Miejsce, w którym przebiega umowna granica dwóch oceanów: Indyjskiego i Atlantyckiego. Na miejscu znajduje się otwarta dla zwiedzających (wciąż działająca) latarnia morska, oraz dobrze utrzymana ścieżka spacerowa. Deptak prowadzi do pomnika upamiętniającego umowne miejsce styku chłodnego oceanu Atlantyckiego, z nieco cieplejszym oceanem Indyjskim. Pomnik sam w sobie jest (naszym zdaniem) mało ciekawy, jednakże ze względu na jego budowę, można się na niego łatwo wspiąć i zrobić ciekawe zdjęcia. Kreatywność ludzi nie zna tutaj granic 🙂 Nieopodal pomnika znajduje się również rzeźba przedstawiająca topografię całej Afryki. Rzeźba jest płaska i dobrze uwidacznia różnicę w ukształtowaniu terenu RPA. Nie jest odgrodzona, więc po niej również można swobodnie chodzić.

Wracając z Przylądka Igielnego warto wstąpić do jednej z licznych restauracji w miejscowości Agulhas. Z naszej strony możemy polecić Zuidste Kaap Pub & Restaurant (cechą rozpoznawczą tego miejsca są zawieszone przed budynkiem flagi), gdzie Radek zjadł jednego z lepszych steków, jaki miał okazję w życiu kosztować.

Ponadto przy głównej drodze wyjazdowej z Agulhas co kilkaset metrów można spotkać ławki ustawione wzdłuż kamienistej plaży. Jest to idealne miejsce do podziwiania zachodu słońca 🙂 Kolory i klimat niepowtarzalny!

Oczywiście w drodze powrotnej do naszego Stellenbosch nie mogło zabraknąć sesji zdjęciowej nocnego nieba 🙂 Tutaj słowa są zbędne – niebo w Afryce jest po prostu magiczne.

Mała porada odnośnie zdjęć nocnego nieba. W RPA nie trzeba długo szukać idealnego miejsca na nocne ujęcia, bo drogi szybkiego ruchu są praktycznie nieoświetlone. Wystarczy wjechać w jedną z bocznych odnóg prowadzącą np. do jakieś farmy. Ruch szczególnie w nocy jest na tyle mały, że nawet światła reflektorów nie są szczególnie uciążliwe. Nie ulega wątpliwości, że wyjście z samochodu w środku nocy, pośrodku niczego nie należy do najbezpieczniejszych opcji, ale czego się nie robi z miłości do gwiazd 😛

Poniżej mapka z naszą trasą. Enjoy!

Więcej zdjęć z naszej wycieczki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *